Showing posts with label leśne zwierzątka. Show all posts
Showing posts with label leśne zwierzątka. Show all posts

Monday, January 27, 2014

Praktycznie

Pojawił się pomysł, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym, więc pozostało tylko go zrealizować. Takim oto sposobem powstały girlandy z kieszonkami - żeby ozdobić pokój i poukładać drobiazgi w jednym miejscu. Zapraszam do oglądania:)
















Monday, April 1, 2013

"Leśne historie" cz. III

       Po nocy spędzonej nad strumieniem, zwierzęta zabrały się za urządzanie nowego mieszkania dla niedźwiedzi. Uprzątnięto wyrwę powstałą w korzeniach starego przewróconego dębu, Tomek wynosił na swoich igiełkach stare liście i przynosił na ich miejsce nowe, Basia, Piotruś i Antoni znosili gałęzie, a niedźwiedzie przesuwały kamienie. Wspólna praca szła szybko i około południa gawra była już gotowa. Przytulne wnętrze ozdobiono mchem i piórkami, a wejście osłonięto od wiatru i nieproszonych gości. 
- Czas na posiłek - zawołała Karolina, zapraszając całe towarzystwo nad brzeg strumienia, gdzie czekały już przygotowane przez nią smakołyki. Kiedy zmęczeni przyjaciele nabierali sił o ciężkiej pracy, usłyszeli nagle szelest gałęzi i łopot skrzydeł, a po chwili obok nich usiadła sowa. Poprawiła sobie piórka i rzekła:
- Mam nadzieję, że się nie spóźniłam?
- Nie - powiedział Antoni - przyleciałaś w samą porę. Następnie zwrócił się do zdziwionych przyjaciół:
- To Matylda, mieszka w górze strumienia.
- Witaj - zawołały chórem zwierzęta.
- Częstuj się proszę - powiedziała Karolina.
Matylda jednak wyglądała na poruszoną i zamiast jeść zaczęła mówić:
- Straszne zmartwienie!! Tuz za tym dużym zakrętem, który znajduje się jeszcze wyżej niż mój dom, mieszka jeż...
Tomek poruszył się niespokojnie, Matylda zaś ciągnęła dalej:
- Podobno wyszedł dzisiaj o świcie na krótki spacer i do tej pory nie wrócił! Przeszukano już każdą norkę, zajrzano pod każdy krzak i każdy kamień. A po jeżu ani śladu! wszyscy są bardzo zasmuceni.
- Ojej - nie wytrzymał Tomek - co możemy zrobić?!?
- Trzeba go znaleźć - zadecydował jelonek Piotruś, a Basia dodała:
- Powinniśmy zacząć szukać w miejscu, w którym widziano go po raz ostatni.
Przyjaciele zgodzili się, że to dobry pomysł i zaczęli szykować się do wymarszu. Wędrujące grzyby niespokojnie przebierały nóżkami. 
     Nie uszli nawet kilkunastu kroków, kiedy lisek Maciek zatrzymał się i zaczął nasłuchiwać. 
- Słyszysz coś? - zapytały zwierzątka.
- Słyszę czyjś płacz, dochodzi stamtąd - wskazał na wijący się i szemrzący cicho strumień. Matylda natychmiast poleciała we wskazanym przez Maćka kierunku i po chwili zawołała:
- Chodźcie tu szybko!
   Zwierzęta pobiegły nad wodę i zobaczyły, że na kamieniu, na środku strumienia leży wyczerpany jeż. Basia weszła do wody i delikatnie wzięła zwierzątko na rogi przenosząc na brzeg. Matylda powiedziała:
- Polecę powiedzieć wszystkim, że się znalazł! - i za chwilę już jej nie było. 
Przyjaciele otoczyli jeżyka opieką i czuwali przy nim czekając, aż dojdzie do siebie. Nazwali go Jeżyk Wodniczek i imię to przylgnęło do niego na dobre. Kiedy Wodniczek całkiem już wydobrzał, opowiedział co mu się przytrafiło, jak wpadł do strumienia i nie potrafił z niego wyjść. Przejęte ta historią zwierzęta pomyślały, że dla takich małych jeżyków strumień to zbyt niebezpieczne miejsce. Kiedy Tomek nieśmiało zaproponował, żeby Wodniczek przeprowadził się na Polanę, wszyscy bardzo się ucieszyli, bo chociaż dopiero co się poznali, bardzo się już polubili. Wodniczek zaś był najszczęśliwszym jeżem w okolicy.

Cdn.

Nowi bohaterowie:

Jeż Wodniczek

Sowa Matylda

Thursday, March 21, 2013

Bajka "Leśne historie"

Wymyślenie i uszycie zabawek to jedno. Uwielbiamy je i cieszą nas niezmiernie. Ale czegoś brakowało, bo nadal były jakieś bezosobowe. I nagle pomysł - napiszmy bajkę, z naszymi zwierzątkami w rolach głównych. Czemu nie?! Zapraszamy serdecznie na I część:))

" Za górami, za rzekami i wielkimi jeziorami rósł bardzo duży las. Był to największy las w okolicy i rozpościerał się aż po horyzont. Oprócz tego, że był bardzo duży, to był także bardzo stary. Rosła w nim niezliczona ilość drzew, krzewów, krzaczków i cała masa malutkich i większych roślinek. W lesie mieszkały także różne zwierzęta - od maleńkich myszek aż po wysokie i dostojne łosie, które miały poroże tak wielkie, że czasem trudno je było odróżnić od gałęzi. 

   Na samym środku lasu znajdowała się polana porośnięta trawami, wśród których rosły kolorowe kwiatki. Przy polanie swoje mieszkanka miały różne zwierzęta, które spotykały się na jej środku, kiedy miały jakiś problem do rozwiązania albo chciały po prostu wspólnie spędzić czas. Po prawej stronie starego dębu, zwanego przez mieszkańców lasu Dziadziem Arturem, mieszkał jeż Tomek. Jego mieszkanko było bardzo przytulne, wyłożone liśćmi i miękkim mchem. Niedaleko jeżowego domu znajdowała się nora liska Maćka. Lisek zbudował ją sobie w korzeniach sosny Zosi i bardzo lubił tam mieszkać. Na lewo od sosny, w małej uroczej norce, wokół której rosła soczysta trawa i kwiaty - mieszkał zając. Nikt nie wiedział, jak na prawdę miał na imię. Wszyscy mówili na niego Zając Marzyciel, bo ciągle myślał o niebieskich migdałach, tak niebieskich jak jego uszy i ogonek.

  Pewnego słonecznego popołudnia, a był to wtorek, przyjaciele spędzali razem czas na polanie, jedząc i rozmawiając wesoło. Nagle usłyszeli odgłos łamiących się gałęzi. Zamarli przerażeni, a hałas nasilał się z każdą chwilą i przybliżał, a wraz z nim to straszne coś, co go robiło. Najdzielniejszy z nich wszystkich jeżyk, pokonując strach, krzyknął najgłośniej jak umiał:
- Kto tam??!
- To ja! - usłyszeli w odpowiedzi i natychmiast rozpoznali głos swojego przyjaciela Misia Rysia. 
- Witaj przyjacielu!!! - ucieszyły się zwierzęta, bo bardzo lubiły Rysia i tęskniły za nim od czasu, kiedy wyruszył na długą wycieczkę. Kiedy jednak Ryś wynurzył się z krzaków, dostrzegły, że nie jest sam. Był z nim drugi miś.
- Kogo przyprowadziłeś ze sobą?- spytał lisek Maciek.
- To moja siostra Karolina. Poprosiłem ją, żeby zamieszkała ze mną - odpowiedział Ryś.
- Ależ Rysiu, zaszumiał Dziadzio Artur, przecież Ty nie masz domu...
Rzeczywiście, to była prawda. Odkąd skończyła się poprzednia zima i Rysio opuścił gawrę swojej mamy, nie miał swojego domu. Spał pod gołym niebem i spędzał cały czas na świeżym powietrzu. W lecie to bardzo przyjemne, ale co będzie, kiedy zrobi się zimniej?

  Przyjaciele zamyślili się i posmutnieli. Każdy zastanawiał się, czy dwa duże niedźwiedzie zmieszczą się w ich norkach? Tymczasem zając Marzyciel zastrzygł uszkami i niespodziewanie dla wszystkich zawołał:
- Już wiem! Zbudujmy miśkom nowy duży dom!
- Jaki to świetny pomysł! - krzyknęły wędrujące grzyby, które znane były z tego, że pojawiały się znienacka w ważnych momentach i znikały chwilę później. 
Leśni przyjaciele, których grono poszerzyło się o Karolinę, siedzieli na polanie do późna, rozprawiając żywo na temat czekającej ich wspólnej pracy. A potem bardzo zmęczeni rozeszli się do swoich domków i poszli spać." 
CDN.

Wystąpili:
Jeżyk Tomek

Niedźwiedzica Karolina

Miś Ryś

Zając Marzyciel

Lisek Maciek

Sosna Zosia

Wędrujące grzyby

Dziadzio Artur
Dobranoc:)